Wstając rano odczuwam ból. Gdzieś pośrodku klatki piersiowej uciska mnie tak mocno, że wydaje mi się że zemdleje, zasnę, i znów się obudzę. Jutro. Wstając rano staram sie zbyt szybko nie otwierać oczu. Czuje że nie śpię. Tego nie można z niczym innym pomylić. Nie otwieram powiek, staram się zapamiętać sny. Tak by móc wracać myślą przez nadchodzący dzień do przespanej nocy. Gdy się nie uda, wiem, że będę czekał na noc, nie mogąc się skupić nad tym co mam do zrobienia w dzień. Gdy się uda, będę tylko tęsknił za tym co było. A nie poszukiwał nowego. Bez sensu. Nie rozumiem. Cały rok wstawania z zamkniętymi oczyma oraz myśleniem o jednej przespanej nocy pozwala odczuć na własnej skórze, na własnym bólu, jak to jest, żyć. Trywialnie. Nie znam odczucia głębszego i bardziej umotywowanego niż nienawiść do następnego dnia. Po byciu dobrym człowiekiem nie pozostaje nic. Zwykle powstaje coś nowego, każdego dnia, od początku. . . Pisząc to wiem że jutro o 23 38 będę musiał wstać. Czuje to na własnym bólu. .
Kładąc się spać nie zamykam od razu oczu, delektuje się ta nieopisaną błogością, która odczuwają również nie które dziewczyny słysząc mój głos, jego barwę. Leże z otwartymi oczyma i słucham marzeń, widzeń, przede wszystkim wspomnień, licząc każde z osobna i odnotowując wszystkie które zapomniałem kolejnego dnia. Bez przesady. Można by napisać całkiem dobry dowcip o tym, jak moje wspomnienia wszelakie rysują moje zachowanie wczoraj, dziś i jutro. Po angielsku najlepiej, opisać oczywiście. Gdy zamykam oczy, wiem, ze następny dzień będzie kolejnym długim trwaniem. wiesz jak to jest wieczorem leżeć z zamkniętymi oczyma, i myśleć, który cytat przeczytanych książek pasował by na podsumowanie dnia właśnie przetrwanego. Kotłują się w tedy wersy i budują swój własny niepowtarzalny styl literacki. Budują sen. Więc czym tak naprawdę jest sen? A no podsumowaniem dnia wczorajszego, przedwczorajszego i idąc dalej dnia dziecka. Sen jest kwintesencją, esensją tego co istnieje po wschodzie słońca.
Wstaje, nie otwieram oczu, staram się przypomnieć sen, który przed chwilą pocił mi skronie, wysuszał wargi. Zaraz zasnę, jeszcze chwila, jeszcze trochę . Otwieram oczy. Rano. Przypominam sobie wczorajszą desperacje.
życie dla samego życia nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńżycie ma sens dopiero kiedy mamy dla kogo żyć...
A kiedy mamy dla kogo żyć, budzenie się ze snu nie jest koszmarem...